piątek, 29 kwietnia 2011

Młodzi ludzie w hołdzie Papieżowi

Z niezwykłą inicjatywą wyszli stypendyści Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Z racji szczególnego przywiązania do osoby Jana Pawła II, postanowili w wyjątkowy sposób uczcić fakt jego beatyfikacji. W weekend beatyfikacyjny w największych miastach w Polsce odbędą się wieczorne czuwania, których punktem kulminacyjnym będzie przekazanie na ręce przedstawicieli instytucji publicznych specjalnych lampionów, niosących ogień z łagiewnickiego Sanktuarium Bożego Miłosierdzia.
 

Stypendyści chcą w ten sposób nawiązać do homilii Jana Pawła II wygłoszonej 17 sierpnia 2002 podczas konsekracji Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, kiedy Papież Polak nawoływał by „przekazywać światu ogień miłosierdzia”. Symboliczny wymiar tego ognia, zamknięty w lampionach przyozdobionych wizerunkami, Jezusa Miłosiernego, świętej siostry Faustyny oraz Wielkiego Polaka, zostanie przekazany przez stypendystów Fundacji do różnych instytucji oraz kościołów. Dar ten, nazwany „Beatyfikacyjną Iskrą Miłosierdzia” trafi między innymi do przedstawicieli władz państwowych i lokalnych, przytułków dla bezdomnych, domów opieki, więzień, szpitali oraz innych miejsc, gdzie „trzeba tę iskrę Bożej łaski rozniecać”. Sam ogień, został już przywieziony do Warszawy z Łagiewnik przez siostry zakonne ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia.

Przed przekazaniem lampionów w wybranych kościołach w tych miastach w Polsce, gdzie kształcą się stypendyści Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, odbędą się wieczorne czuwania, podczas których wszyscy chętni będą mogli jeszcze raz wsłuchać się w fragmenty przemówień Jana Pawła II oraz wspólnie pomodlić się słowami Koronki do Miłosierdzia Bożego. Szczególny charakter tej inicjatywie nadaje także czas jej organizacji, który zbiega się z wigilią Święta Bożego Miłosierdzia.

Informacja o planowanej akcji dotarła do kard. Stanisława Dziwisza, który przyjął ją z radością, błogosławiąc jej organizatorom.

W tę inicjatywę zostały zaangażowane wszystkie większe ośrodki akademickie - Warszawa, Kraków, Wrocław, Lublin, Bydgoszcz, Gdańsk, Katowice oraz inne, zrzeszające ponad 800-osobową rzeszę studiujących stypendystów Fundacji. Pozostała część, sięgającej w sumie dwóch i pół tysiąca osób, młodzieży wspartej programem stypendialnym, spontanicznie podejmuję się organizacji tej inicjatywy wśród społeczności lokalnych. Mają nadzieję, że idea przekazywania „ognia miłosierdzia” rozprzestrzeni się także w mniejszych miastach i miasteczkach.

Homilia Jana Pawła II podczas Mszy Św. w Krakowie-Łagiewnikach


Jan Paweł II

Pielgrzymka do Ojczyzny 2002

Homilia Jana Pawła II podczas Mszy Św. w Krakowie-Łagiewnikach

17 sierpnia 2002



O niepojęte i niezgłębione Miłosierdzie Boże,
Kto Cię godnie uwielbić i wysławić może,
Największy przymiocie Boga Wszechmocnego,
Tyś słodka nadzieja dla człowieka grzesznego
(Dzienniczek, 951).

1. Umiłowani Bracia i Siostry! Powtarzam dzisiaj te proste i szczere słowa św. Faustyny, by wraz z nią i z wami wszystkimi wielbić niepojętą i niezgłębioną tajemnicę Bożego miłosierdzia. Podobnie jak ona, chcemy wyznać, że nie ma dla człowieka innego źródła nadziei, jak miłosierdzie Boga. Pragniemy z wiarą powtarzać: Jezu, ufam Tobie!

To wyznanie, w którym wyraża się ufność we wszechmocną miłość Boga, jest szczególnie potrzebne w naszych czasach, w których człowiek doznaje zagubienia w obliczu wielorakich przejawów zła. Trzeba, aby wołanie o Boże miłosierdzie płynęło z głębi ludzkich serc, pełnych cierpienia, niepokoju i zwątpienia, poszukujących niezawodnego źródła nadziei. Dlatego przychodzimy dziś tu, do łagiewnickiego sanktuarium, aby na nowo odkrywać w Chrystusie oblicze Ojca, który jest "Ojcem miłosierdzia oraz Bogiem wszelkiej pociechy" (por. 2 Kor l, 3). Pragniemy oczyma duszy wpatrywać się w oczy miłosiernego Jezusa, aby w głębi Jego spojrzenia znaleźć odbicie własnego życia oraz światło łaski, którą już po wielokroć otrzymaliśmy i którą Bóg zachowuje dla nas na każdy dzień i na dzień ostateczny.

2. Za chwilę dokonamy konsekracji tej nowej świątyni poświęconej miłosierdziu Bożemu. Zanim to nastąpi chcę serdecznie podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do jej powstania. Dziękuję szczególnie księdzu kardynałowi Franciszkowi, który tyle troski włożył w to dzieło, dając dowód osobistego nabożeństwa do miłosierdzia Bożego. Serdeczną myślą obejmuję Siostry Matki Bożej Miłosierdzia i dziękuję im za dzieło rozpowszechniania przesłania, jakie pozostawiła św. siostra Faustyna. Pozdrawiam obecnych tu kardynałów i biskupów z Polski na czele z Kardynałem Prymasem, jak również biskupów z różnych stron świata. Cieszę się z obecności kapłanów diecezjalnych i zakonnych oraz seminarzystów.

Serdecznie pozdrawiam wszystkich uczestniczących w tej liturgii, a szczególnie przedstawicieli Fundacji Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, która administruje jego budową, jak też samych budowniczych z różnych przedsiębiorstw. Wiem, że wielu spośród tu obecnych szczodrze wspierało materialnie tę budowę. Proszę Boga, aby wynagrodził waszą hojność i wasz trud swoim błogosławieństwem!

3. Bracia i siostry! Kiedy konsekrujemy ten nowy kościół, możemy zadawać sobie pytanie, jakie nurtowało króla Salomona, gdy oddawał Bogu na zamieszkanie świątynię jerozolimską: "Czy jednak naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Przecież niebo i niebiosa najwyższe nie mogą Cię objąć, a tym mniej ta świątynia, którą zbudowałem" (1 Krl 8, 27). Tak, na pierwszy rzut oka wiązanie obecności Boga z pewnym określonym miejscem może się wydawać niestosowne. A jednak trzeba pamiętać, że czas i miejsce należą całkowicie do Boga. Choć każdy czas i cały świat można uważać za Jego "świątynię", to jednak są czasy i są miejsca, które Bóg obiera, aby w nich w sposób szczególny ludzie doświadczali Jego obecności i Jego łaski. I ludzie wiedzeni zmysłem wiary przychodzą do tych miejsc, bo mają pewność, że rzeczywiście stają przed Bogiem, który jest tam obecny. W tym samym duchu wiary przybyłem do Łagiewnik, aby konsekrować tę nową świątynię. Jestem bowiem przekonany, że jest to takie szczególne miejsce, które Bóg obrał sobie, aby tu wylewać łaskę swego miłosierdzia. Modlę się, by ten kościół był zawsze miejscem głoszenia orędzia o miłosiernej miłości Boga; miejscem nawrócenia i pokuty; miejscem sprawowania Ofiary Eucharystycznej - źródła miłosierdzia; miejscem modlitwy - wytrwałego błagania o miłosierdzie Boże dla nas i całego świata. Modlę się słowami Salomona: "O Panie, Boże mój, (...) wysłuchaj to wołanie i tę modlitwę, w której dziś Twój sługa stara się ubłagać Cię o to, aby w nocy i w dzień Twoje oczy patrzyły na tę świątynię. (...) Wysłuchaj błaganie Twego sługi i Twego ludu, (...) ilekroć modlić się będzie na tym miejscu. Ty zaś wysłuchaj w miejscu Twego przebywania - w niebie. Nie tylko wysłuchaj, ale też i przebacz!" (1 Krl 8, 28-30).

4. "Nadchodzi (...) godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec" (J 4, 23). Kiedy odczytujemy te słowa Pana Jezusa w sanktuarium Miłosierdzia Bożego, w szczególny sposób uświadamiamy sobie, że tu człowiek nie może stanąć inaczej, jak w Duchu i prawdzie. To Duch Święty, Pocieszyciel i Duch Prawdy, wprowadza nas na drogi Bożego miłosierdzia. Przekonując świat "o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie" (J 16, 8), równocześnie odsłania pełnię zbawienia w Chrystusie. To przekonywanie o grzechu dokonuje się w dwojakim odniesieniu do Krzyża Chrystusa. Z jednej strony Duch Święty pozwala nam przez Krzyż Chrystusa poznać grzech, każdy grzech, w pełnej skali zła, jakie w sobie zawiera i kryje. Z drugiej strony, przez Krzyż Chrystusa Duch Święty pozwala nam zobaczyć grzech w świetle mysterium pietatis, czyli miłosiernej, przebaczającej miłości Boga (por. Dominum et vivificantem, 32). Tak oto "przekonywanie o grzechu" staje się równocześnie przekonywaniem o tym, że grzech może być odpuszczony, a człowiek może odzyskać poczucie godności umiłowanego dziecka Bożego. Krzyż bowiem "stanowi najgłębsze pochylenie się Bóstwa nad człowiekiem [?]. Krzyż stanowi jakby dotknięcie odwieczną miłością najboleśniejszych ran ziemskiej egzystencji człowieka" (Dives in misericordia, 8). Tę prawdę będzie stale przypominał kamień węgielny tej świątyni, który został wzięty z góry Kalwarii - niejako spod krzyża, na którym Jezus Chrystus pokonał grzech i śmierć.

Gorąco wierzę, że ta nowa świątynia pozostanie na zawsze miejscem, w którym ludzie będą stawać przed Bogiem w Duchu i w prawdzie. Będą przychodzić tu z ufnością, jaka towarzyszy każdemu, kto z pokorą otwiera swe serce na działanie miłosiernej miłości Boga - tej miłości, której największy grzech nie zdoła przezwyciężyć. Tu w ogniu Bożej miłości ludzkie serca pałać będą pragnieniem nawrócenia, a każdy, kto szuka nadziei, znajdzie ukojenie.

5. "Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa za grzechy nasze i świata całego; (...) dla Jego bolesnej Męki miej miłosierdzie dla nas i świata całego" (Dzienniczek, 476). Dla nas i świata całego... Jak bardzo dzisiejszy świat potrzebuje Bożego miłosierdzia! Na wszystkich kontynentach z głębin ludzkiego cierpienia zdaje się wznosić wołanie o miłosierdzie. Tam, gdzie panuje nienawiść i chęć odwetu, gdzie wojna przynosi ból i śmierć niewinnych, potrzeba łaski miłosierdzia, które koi ludzkie umysły i serca, i rodzi pokój. Gdzie brak szacunku dla życia i godności człowieka, potrzeba miłosiernej miłości Boga, w której świetle odsłania się niewypowiedziana wartość każdego ludzkiego istnienia. Potrzeba miłosierdzia, aby wszelka niesprawiedliwość na świecie znalazła kres w blasku prawdy.

Dlatego dziś w tym sanktuarium chcę dokonać uroczystego aktu zawierzenia świata Bożemu miłosierdziu. Czynię to z gorącym pragnieniem, aby orędzie o miłosiernej miłości Boga, które tu zostało ogłoszone przez pośrednictwo św. Faustyny, dotarło do wszystkich mieszkańców ziemi i napełniało ich serca nadzieją. Niech to przesłanie rozchodzi się z tego miejsca na całą naszą umiłowaną Ojczyznę i na cały świat. Niech się spełnia zobowiązująca obietnica Pana Jezusa, że stąd ma wyjść "iskra, która przygotuje świat na ostateczne Jego przyjście" (por. Dzienniczek, 1732). Trzeba tę iskrę Bożej łaski rozniecać. Trzeba przekazywać światu ogień miłosierdzia. W miłosierdziu Boga świat znajdzie pokój, a człowiek szczęście! To zadanie powierzam wam, drodzy bracia i siostry, Kościołowi w Krakowie i w Polsce oraz wszystkim czcicielom Bożego miłosierdzia, którzy tu przybywać będą z Polski i z całego świata. Bądźcie świadkami miłosierdzia!

6. Boże, Ojcze miłosierny,
który objawiłeś swoją miłość
w Twoim Synu Jezusie Chrystusie,
i wylałeś ją na nas w Duchu Świętym, Pocieszycielu,
Tobie zawierzamy dziś losy świata i każdego człowieka.
Pochyl się nad nami grzesznymi,
ulecz naszą słabość,
przezwycięż wszelkie zło,
pozwól wszystkim mieszkańcom ziemi
doświadczyć Twojego miłosierdzia,
aby w Tobie, trójjedyny Boże,
zawsze odnajdywali źródło nadziei.
Ojcze przedwieczny,
dla bolesnej męki i zmartwychwstania Twego Syna,
miej miłosierdzie dla nas i całego świata!
Amen.

Na zakończenie Mszy w papież powiedział: "Na koniec tej uroczystej liturgii pragnę powiedzieć, że wiele moich osobistych wspomnień wiąże się z tym miejscem. Przychodziłem tutaj zwłaszcza w czasie okupacji, gdy pracowałem w pobliskim Solvayu. Do dzisiaj pamiętam tę drogę, która prowadziła z Borku Fałęckiego na Dębniki, którą odbywałem codziennie, przychodząc na różne zmiany do pracy, przychodząc w drewnianych butach. Takie się wtedy nosiło. Jak można było sobie wyobrazić, że ten człowiek w drewniakach kiedyś będzie konsekrował bazylikę Miłosierdzia Bożego w krakowskich Łagiewnikach?

Cieszę się, że powstała ta piękna świątynia poświęcona Miłosierdziu Bożemu. Troskę
o materialny, a szczególnie o duchowy kształt tego sanktuarium powierzam Księdzu Kardynałowi Franciszkowi i całej archidiecezji krakowskiej oraz siostrom Matki Bożej Miłosierdzia. Niech ta współpraca w dziele szerzenia kultu Jezusa Miłosiernego przynosi błogosławione owoce wszystkim wiernym w Polsce i na całym świecie. Wszystkim pielgrzymom, którzy tu przybywają i przybywać będą niech miłosierny Bóg obficie błogosławi."

Jan Paweł II

Scenariusz beatyfikacyjnego czuwania na Pl. Piłsudskiego

SOBOTA

Prezentujemy scenariusz sobotniego czuwania na Pl. Piłsudskiego. Natchnieniem do pomysłu z lampionami i Beatyfikacyjną Iskrą Miłosierdzia była homilia Jana Pawła II, wypowiedziana podczas Konsekracji Sanktuarium w Łagiewnikach.

Czuwanie składać się będzie z trzech głównych części:

1.      Nieszpory (przeplatane fragmentami wypowiedzi Jana Pawła II)
2.      Koronka do Bożego Miłosierdzia
3.      Zapalenie i przekazanie lampionów  (ok. godz. 21:37)



Lampiony odbierane będą w imieniu następujących instytucji i osób:

1.      Jadłodajni Miodowej, kuchni  dla ubogich wraz z Siostrami Misjonarkami Miłości
2.      Caritasu
3.      Centrum Zdrowia Dziecka
4.      Hospicjum
5.      Lotniska
6.      Nuncjatury Apostolskiej
7.      Polsatu
8.      Polskiego Radia
9.      Pani Prezydent mst. Warszawy
10.   Pana Prezydenta RP
11.   Papieskich Dzieł Misyjnych
12.   Radia Plus Józef
13.   Radia Warszawy
14.   Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej
15.   TVN
16.   TVP
17.   Więzienia przy ul. Rakowieckiej
18.   Zakładu dla Niewidomych w Laskach
19.   Związku Banków Polskich
Czuwanie rozpocznie się o godz. 20:30, na Pl. Piłsudskiego i odbywać się będzie na specjalnie przygotowanej scenie.

 
NIEDZIELA

Godz. 10.00 - 12.30 - transmisja na telebimach z uroczystości beatyfikacji Ojca świętego Jana Pawła II w Rzymie - Plac Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Godz. 12.30 - Msza święta dziękczynna za beatyfikację, odprawiana pod przewodnictwem Jego Ekscelencji Biskupa Piotra Jareckiego.

W godzinach wieczornych odbędzie się ciekawy koncert na który również serdecznie zapraszamy.

Godz. 21.00 - Koncert z okazji beatyfikacji - Kantata "Miłość mi wszystko wyjaśniła". soliści: Ewa Bem, Valerie Ekoume, Barbara Buonaiuto, Jargos Skolias, Dino Saluzzi, Janusz Muniak, Maciej Sikała, Piotr Wojtasik. Orkiestra Sinfonia Viva, Kapela Góralska Obrochtów.



... i żeby nam przestał kasłać!!!




28 kwietnia brat Piotr obchodził swoje urodziny. Podczas spotkania grupy samopomocowej, uczestnicy złożyli mu serdeczne życzenia.


Było gromkie !!!Sto lat!!! oraz mały prezencik. Brat sam przyznał, że jeszcze w tak dużym towarzystwie swoich urodzin nie obchodził...




Obejrzeliśmy także film o Papieżu Janie Pawle II. Wiele osób nie kryło wzruszenia. Następnie wysłuchaliśmy fragmentu kazania nt. Miłosierdzia Bożego, które JP II wygłosił w Łagiewnikach.



Na samym końcu spotkania była wspólna modlitwa, w której każdy podawał wybrane przez siebie intencje. Modliliśmy się więc m.in za Polskę, za osoby bezdomne, za żołnierzy wyjeżdżających na misje, za siostry zakonne i braci posługujących bezdomnym oraz za wolontariuszy. Bezdomni uczestnicy podczas podawania intencji, oczywiście nie zapomnieli o swoim duszpasterzu...


Brat Piotr na zakończenie spotkania podziękował uczestnikom za modlitwę i udział oraz zaprosił wszystkich zebranych do przyjścia na Pl. Piłsudskiego, na obchody związane z beatyfikacją Jana Pawła II.

Po błogosławieństwie na zakończenie spotkania, rozdaliśmy kolejną partię nieśmiertelników.

Kto nie był, niech żałuje :-)

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Kto ma dzisiaj odwagę powitać swoich znajomych radosnym pozdrowieniem Chrześcijan?

„Chrystus Zmartwychwstał!” – krzyknął bezdomny Andrzej z drugiej strony ulicy. Po drodze na Miodową minęłam kilkadziesiąt osób, wracających z rezurekcji. Żadna nie miała odwagi powitać swoich znajomych radosnym pozdrowieniem Chrześcijan. Andrzej miał. Nie on jeden zresztą. Bezdomni kolejkowicze z naszej Jadłodajni to pierwsi świadkowie Zmartwychwstania, jakich spotkałam dziś przy pustym grobie. Cała kolejka jakby inna… Jasne twarze, czyste koszule i milczące świętem zamyślenie, nie pozostawiały wątpliwości, że Zmartwychwstał Prawdziwie.



W Jadłodajni też Święto. Biały barszcz mistrza Andrzeja ogrzał smakiem rodzinnego stołu ponad 250 bezdomnych. Serdeczne życzenia Braci, wspólna modlitwa, posługa wolontariuszy i zapalone na stołach świece, pozwoliły im poczuć rodzinną troskę, może i wzajemną jedność. Jej dopełnieniem stała się wspólna Eucharystia w kaplicy Sióstr Misjonarek Miłości. „Gdyby Chrystus nie Zmartwychwstał, nie byłoby ani pierwszych świadków Zmartwychwstania, ani pierwszego Kościoła i Chrześcijaństwa, ani kapłanów, braci, Sióstr Misjonarek, ani nas wszystkich tutaj razem” - mówił brat Piotr. „Dwa lata temu przepiłem z kumplami całe Święta. Było mi wszystko jedno. Nie widziałem dla siebie nadziei. Gdybym nie spotkał Braci, pewno bym tych Świąt nie doczekał” – wyznał mi później Krzysiek.

Są chwile, w których bardziej niż zwykle widać jak wiele bogactwa mieści się w ubóstwie. Tam, gdzie się kończy obfitość stołów i strojna bałamutność zastaw, zaczyna się obnażona dobitność treści. Była śmierć, jest Życie. Do Zmartwychwstania przejść można tylko ze śmierci. Innej drogi nie ma. Im trudniejsze umieranie, im trudniejsza walka o prawdziwe życie, tym Zmartwychwstanie piękniejsze.

Patrząc w oczy tych, którzy walczą, którzy kładą swoje zbolałe porażkami serca w przebitych dłoniach Chrystusa, wiara w Zmartwychwstanie przemienia się w pewność. Prawdziwie Zmartwychwstał!

Marzena Nykiel

------------------------------------------------------------------------------------

Uśmiechnij się powiedzieli mi
Kiedy stałem sam na ulicy jak pies
Opuszczony, bezdomny wciąż błąkałem się
I słowa te dały wiarę w życia sens

Śpiewaj więc alleluja
Zanuć to jeszcze raz
Śpiewaj więc alleluja
Choć ze mną dziś, jeśli chcesz

Uśmiechnij się mówie teraz ci
Może stoisz sam na ulicy jak pies
Twoje oczy płaczą a więc otrzyj łzy
Razem odnajdziemy naszych pragnień szczyt

Śpiewaj więc alleluja
Zanuć to jeszcze raz
Śpiewaj więc alleluja
Choć ze mną dziś jeśli chcesz
I uśmiechnij wreszcie się /x2

piątek, 22 kwietnia 2011

Bezdomni w Radio Plus Warszawa

W Wielki Czwartek w audycji Marka Jaromskiego na antenie Radia Plus Warszawa rozmawialiśmy o bezdomności. Wiesław, Michał, Marcin i Paweł poruszyli serca słuchaczy. Opowiedzieli o dnie, którego doświadczyli, o tym co stracili i dlaczego mieszkają na ulicy.


Marcin był dziennikarzem we wschodniej Polsce, kochał pisać. Jako ciekawy świata człowiek imał się różnych zajęć. Pracował jako górnik i piekarz, by jeszcze bardziej doświadczyć życia. Wykończył go alkohol. Stracił rodzinę, dom i własną godność. Gdyby nie Bracia Kapucyni, ciężko byłoby mu odzyskać równowagę. Od wielu tygodni nie pije. Cieszy się, że wytrwał w wielkopostnym postanowieniu. Ma dzięki temu nadzieję na przemianę życia. Szuka pracy. Gdy ją znajdzie, będzie mógł myśleć o mieszkaniu. Chce się ustabilizować, by nawiązać utracone relacje z rodziną. To dla niego najważniejsze i najtrudniejsze wyzwanie.

Paweł przez kilka lat pracował w Wielkiej Brytanii. Zna języki, ma międzynarodowe certyfikaty zawodowe, wysoko ceniono jego pracę. Był administratorem sieci w Berkeley’s Bank. Zarabiał ponad 3500 funtów, wystarczająco by żyć ponad stan i dać się ponieść fali. Zgubiły go pieniądze i zabawa. Przepuszczał wszystko, co zarobił. Stracił pracę, znajomych, rodzinę, popadł w długi. Potem więzienie, ulica i degeneracja. Nadzieję odzyskał po spotkaniu Braci Kapucynów. Przychodził na Miodową po talerz zupy, teraz pomaga w Jadłodajni nakarmić innych. Razem z Marcinem zajmują się wydawaniem posiłków. Razem też mieszkają „w apartamencie na klatce schodowej przy kaloryferze”. Mieszkańcy bloku już się do nich przyzwyczaili. Początkowo niechętni, próbowali ich przeganiać. Z czasem nabrali sympatii, widząc jak dbają o swój ciepły kąt. Ich przyjaźń pomaga im wychodzić z nałogu. Wspierają się nawzajem w trzeźwości.

Wiesław jest bezdomnym już 34 lata. „Wędkowanie” opanował perfekcyjnie. W dobre dni potrafi wyżebrać  całkiem niezłą sumę. Znalezienie pracy w  jego wieku graniczy z cudem, to jedyny sposób zarobkowania. Nigdy nie stronił od alkoholu, nigdy też nie mógł się z tym pogodzić. Siedem razy walczył na odwyku. Póki co trwa, ma nadzieję, że wytrwa. Uśmiech nie opuszcza jego twarzy, dowcipem i radością pokonuje przeciwności. Zawsze powtarza, że „będzie dobrze”. Inaczej nie może, wszystko co złe ma już przecież za sobą.

Michał jest najmłodszy. Kilka lat temu zmarła jego mama. Nie ma wątpliwości, że gdyby żyła miałby dom. Mieszkanie po rodzicach było niewielkie, zajmowała je siostra z mężem i dziećmi. Za symboliczną sumę zrzekł się meldunku. Nie był świadom konsekwencji. Od kilku lat walczy z chorobą i bezdomnością. Na razie dachu nad głową użycza mu Markot, w zamian za prace porządkowe na rzecz ośrodka. Ciepła zupa u Kapucynów była przez lata jedyną namiastką rodzinnego domu. W zakonnikach znalazł też duchowych Braci. Wie, że może na nich liczyć.

Wszyscy czterej biorą udział w warsztatach socjoterapeutycznych. Uczą się wychodzenia z bezdomności i  samodzielnego powrotu do życia. Nie jest im łatwo, ale walczą. Nie mają wątpliwości, że prowadzi ich Pan Bóg i to Jego drogami chcą teraz kroczyć. Na szyjach noszą nieśmiertelniki z wyrytym hasłem „Jezu zbaw mnie”. Wołanie Dobrego Łotra stało się ich wołaniem.

Nieśmiertelniki przypominają im też o odzyskanej tożsamości. Imię i nazwisko wygrawerowane na stalowej blasze to coś więcej niż dokument tożsamości. To pieczęć przynależności do Kościoła. Widniejący pod nimi adres klasztoru Kapucynów przy Miodowej, opatrzony międzynarodowym skrótem ICE, sprawi, że to Bracia wezmą za nich odpowiedzialność w chwili śmierci. Nieśmiertelnik przypomina im też, że nie są już sami. Za ponad 150-cio osobową grupę „nieśmiertelnych” Bracia i wolontariusze modlą się każdego dnia.

Do tego grona pragnie się przyłączyć coraz więcej bezdomnych i darczyńców. Jedni odzyskują swoją tożsamość dzięki pomocy drugim. Materialna wartość nieśmiertelnika to zaledwie 15 złotych. Radość i pokój serca, jaki zyskują bezdomni, dzięki temu symbolowi przynależności, ma już wymiar bezcennej nieśmiertelności.

Marzena Nykiel

Życzenia Świąteczne





Zmartwychwstanie to nasza pewność,
że ciągle warto pomagać.

Zmartwychwstanie to nasza motywacja,
aby nigdy się nie zniechęcać.

Zmartwychwstanie to nasza nadzieja,
że pomaganie zawsze ma sens.




 



Drodzy Przyjaciele, Darczyńcy
i Wolontariusze Fundacji Kapucyńskiej



Z okazji Zmartwychwstania Pańskiego składamy serdeczne życzenia świąteczne, aby Zmartwychwstały Pan błogosławił Wam we wszystkim, do czego Was powołuje.

Korzystając z tej okazji pragniemy podziękować wszystkim, którzy podjęli się i wytrwali w 40 godzinnym poście, dziękujemy także za modlitwę i jałmużnę.

Zapraszamy do lektury załączonego artykułu, w którym nasz podopieczny opowiada historię swojego zmartwychwstania.

Marek Seretny - Prezes Fundacji

Br. Piotr Wardawy - Kapucyn

Wielkanoc 2011

-------------------------------------------------------------------


Pusty grób brata Mirka

Każdy ma swoje Zmartwychwstanie. - Mebli to oni nam przestawiać nie będą. Jak przychodzą na zupę, to niech się stosują do bożych zasad – mówi brat Mirek. Sam był bezdomnym, teraz chce pomagać innym.

Tekst: Agata Ślusarczyk - cały artykuł w "Gościu Niedzielnym" 
Gość Niedzielny - wiara.pl 


- Żaden pan! Brat Mirek jestem, tylko taki bez habitu – śmieje się na powitanie. Spod finezyjnego kubraka wystaje koszula w arabskie wzory. Rzeczywiście, żadne „oficjalności” do brata Mirka nie pasują. To chodząca boża radość. – Siostro, pokarzę Ci coś – mówi.

Berło z mopa

Szerokie schody kapucyńskiego zakonu wiodą raz w górę dwa razy w dół. Wąski korytarz i jesteśmy. Jadłodajnia przy ul. Miodowej. Królestwo brata Mirka. Zamiast berła ma mopa, a królewskie jabłko zastąpił mu talerz gorącej zupy. Od roku pracuje w klasztornej stołówce.

Największy ukrop jest przed południem. Rano pomaga na kuchni: to ziemniaki obierze, to w garach zamiesza. W porze obiadu nosi na stołówkę wielkie kotły z rosołem, rozstawia na stolikach chleb, nalewa zupę, herbatę i rozdaje numerki.

– Codziennie przychodzi tu 200 osób. Wchodzą na dwie tury, bo wszyscy chętni się nie mieszczą. Już po obiedzie. Krzesła poustawiane na stolikach, trzeba tylko podłogę na mokro umyć – opowiada.

Ale tak naprawdę prawdziwe królestwo brata Mirka jest niewidzialne dla oczu.

– W jadłodajni mają panować boże zasady. Bo to jest dom Ojca, a nie jakaś speluna. Dlatego chcę doprowadzić do jedności bezdomnych, kuchnię i zakon - wyjaśnia brat. - Chodzi mi o to, abyśmy wszyscy żyli w duchu Ewangelii.

(...)


„Bóg wyciągnął mnie z grobu”  
Choć był już na dobrej drodze, stare zwyczaje jeszcze zostały. Czasami pił na umór. A potem trzy dni spał. Raz obudził się bez niczego. „Dobrze, że chociaż ubranie zostawili” – pomyślał.

- W jednej chwili wytrzeźwiałem: Co dalej? Odkryłem w sercu pragnienie, żeby służyć bezdomnym.

Kilka dni później stał w kolejce po zupę na Miodowej. Przyszedł brat Piotr Wardawy, kapucyn od bezdomnych i zaproponował pracę.

- Wtedy tego nie widziałem, ale Bóg cały czas był przy mnie. Całą tą pokręconą drogą doprowadził mnie do zmartwychwstania. I dlatego chcę być świadkiem, że Chrystus może wyciągnąć człowieka z najgorszego grobu – wyznaje.

Czy inni bezdomni mu uwierzą?