wtorek, 19 marca 2013

Szkolenie UNDP dla naszych wolontariuszy

W dniu marca 2013 nasza Fundacja wraz z biurem UNDP w Polsce, zorganizowała szkolenie dla wolontariuszy biorących udział w Projekcie Anioł.
 

Projekt polega na szkoleniu asystentów osoby bezdomnej, którzy pomagają w powrocie do normalnego życia. Głównym zadaniem wolontariuszy jest sprawienie, aby osobom bezdomnym "zachciało się chcieć". Aktualnie mamy już siedem Aniołów, ale ciągle prowadzimy nabór. W kolejce do projektu czekają bowiem kolejne trzy osoby bezdomne z warszawskich ulic.



Szkolenie wolontariuszy odbywa się cyklicznie. Tym razem jego głównym celem było zwiększenie wiedzy wolontariuszy w dziedzinie komunikacji z osobami bezdomnymi. Szkolenie poprowadziły Pani Agnieszka Bochenek (psycholog) oraz Agnieszka Królikowska (terapeuta). Są one związane z Jadłodajnią na Miodowej od pięciu lat. Doskonale znają więc realia w jakich poruszają się wolontariusze. 



Wsparcie psychologa jest niezbędne w tak trudnej tematyce, jaką jest wychodzenie z bezdomności. Każdy bowiem uczestnik projektu ma zwykle inną historię dotarcia na ulicę. Każdy więc potrzebuje indywidualnego wsparcia, jakie właśnie zapewniają nasze Anioły. Dlatego też nad całością pracy w programie czuwają wykwalifikowane Panie psycholog, które zapewniają wsparcie i podpowiadają kierunki działania.



Sobotnie szkolenie trwało siedem godzin z małą przerwą na lunch. Program obejmował zasady efektywnej komunikacji oraz zbieranie wywiadu. Mamy nadzieję, że podejmowane szkolenia pozwolą naszym wolontariuszom jeszcze lepiej realizować założenia projektu. Dzięki temu kolejne bezdomne osoby otrzymają od nas wsparcie i być może uda się powrócić im do normalnego życia.



Artykuł z Idziemy, 17 marca 2013


piątek, 22 lutego 2013

Bohaterowie naszej debaty

Jak już doskonale wiecie, w najbliższą środę na Politechnice Warszawskiej, odbędzie się debata „Czy wolontariat jest męski”? Pora więc – przynajmniej po krótce – przedstawić bohaterów spotkania. I nie chodzi tu bynajmniej o Radosława Pazurę, którego biografię wraz z przejmującym świadectwem zna już praktycznie każdy nasz sympatyk. Nie ma również sensu prezentować sylwetki dziennikarza Mikołaja Foksa, widywanego swego czasu na wizji Religia.tv, czy prowadzącego programy religijno-społeczne w Polskim Radio „Czwórka”. 

Czas przedstawić wolontariuszy, o których dossier trudno na… google.pl. Tych, których temat debaty dotyczy najbardziej i tych, którzy będą przedstawiać w auli Politechniki męski punkt widzenia na niniejszą sprawę. 



30-letni Kerim Woroniecki z wykształcenia jest geologiem. Jak większość Polaków nie… pracuje w swoim zawodzie, bowiem na co dzień jest pilotem wycieczek i instruktorem Nordic Walking. Zbytnio nie chwili się zarobkami, jednak otwarcie przyznaje, że praca ta daje mu wiele satysfakcji. Podobnie jak wolontariat, w którym działa już od kilku lat. Pierwotnie był streetworkerem Pogotowia Społecznego w Poznaniu, czy – w okresie, kiedy przebywał w Hiszpanii – pomagał dzieciom oczekującym na adopcję. W Fundacji Kapucyńskiej pojawił się blisko rok temu. W pracę z podopiecznymi zaangażował się na dobre wraz ze startem cyklu „Bezdomnych spotkania z kulturą”, których jest koordynatorem. 





O trzy lata młodszy Michał Wanczewski zaangażowany jest w działania społeczne odkąd pamięta. – Uważam, że w ten sposób najpełniej rozwijam się jako człowiek – pisze w kwestionariuszu wolontariusza Fundacji. Najwyraźniej dalej, tak jest bowiem na Kapucyńskiej pojawia się ponad rok czasu. Wcześniej był liderem zespołu w Szlachetnej Paczce, teraz jest asystentem osoby bezdomnej w projekcie „Anioł w Warszawie”. Mocno zaangażowany w dystrybucję mydełka „Nadzieja”, jak również etatowy pomagier spotkań w trakcie, których bezdomni wykonują różańce. Na co dzień jest zawodowym strażakiem. 

Wiec, jak widzicie w debacie udział wezmą faceci nie z pierwszej łapanki, a mężczyźni, którzy wolontariat znają praktycznie od podszewki. Są również męscy, o czym będzie można przekonać się na własne oczy. Wystarczy jedynie zarezerwować sobie środowy wieczór i pojawić się na „polibudzie”. Zadawanie pytań publiczności mile widziane. Startujemy o godz. 19.00… 

Marcin Prażmowski

MODLITWA ZBUNTOWANEGO


Panie, naprawdę wszystko jest nie tak, jak sobie wyobrażałem.

Ludzie Twojego Kościoła dręczą mnie i rozczarowują. Wiele razy zastanawiałem się, czy nie powinienem ich opuścić i ułożyć się z Tobą sam.

Są pełni wad, jak inni, i to mnie rani i gorszy. Szczególnie wtedy, gdy zajmują pozycję obrońców uciśnionych.

A pewność siebie niektórych... Ta nieznośna pewność ludzi, którzy zawsze mają rację. Słuchając ich czasem, można by powiedzieć, że Ty ręczysz za każde ich słowo. Nawet kiedy mówią o rzeczach, na których się nie znają.

Chciałbym, żeby byli bardziej święci. Żeby byli skromniejsi, już to by wystarczyło.

Żeby Ci powiedzieć już wszystko: zdarza się, że mnie drażnią. O mało co doszedłbym do wniosku, że byłeś bardzo nieostrożny mówiąc im: „Kto was słucha, Mnie słucha [...]” (Łk 10, 16).

A jednak — nie. Nie mogę odłączyć się od całości pod pretekstem, że łatwiej Cię znajdę.

Chcę zostać pomiędzy Twoimi, tu, gdzie Ty jesteś.

W końcu Ty musisz nas znosić, ich i mnie.

Muszę sprawić, żeby udało mi się ich pokochać. Miłością dobrowolną. 
Och, nie miłością sentymentalną. Tak nie. Nie potrafiłbym. A zresztą nie tego ode mnie żądasz.

To, czego chcesz, to czystość woli przezwyciężająca niechęć.

Panie, chciałbym Ci to przyrzec — że będę usiłował ich kochać. Z Twoją łaską.

Spraw, żebym lepiej zrozumiał to, co zresztą jest takie proste — że oni są ludźmi. Ludźmi zupełnie takimi samymi jak ja, nie są ani lepsi, ani gorsi.

Kogo wybrałbyś, żeby objawić się ludziom wszystkich czasów, jeśli nie ludzi? Ludzi swojego czasu. Ludzi takich jak inni, ze wszystkimi niebezpieczeństwami, jakie to niesie i które wziąłeś od wieków na siebie.

Czego się więc spodziewałem? Że będą doskonali? Co w takim razie wiedziałem o historii i naturze ludzkiej, o tym, czym jest Odkupienie, wtedy gdy marzyłem o Kościele, w którym nie ma problemów, ludzkich ambicji i błędów...

Zbudowałem w sobie Kościół moich marzeń... Brakowało mu tylko tego, żeby był ludzki. Brakowało mu tylko, żeby istniał. Czy Twój Kościół jest odpowiedzialny za moje marzenia? Czy ciąży na nim mój optymizm?

Panie, spraw, żebym nie uciekał już od kondycji człowieka.

Daj mi też inne spojrzenie, głębsze i bardziej proste, które pozwoli mi lepiej zobaczyć jakiś ślad światła albo czystej piękności, nieoczekiwany przebłysk, na który trzeba zasłużyć.

Panie, strzeż mnie przed optymizmem, tak jak przed pesymizmem. Spraw, bym był sprawiedliwy, co jest czymś zupełnie innym — i o tyle trudniejszym.


[...] radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać (J 16, 22).

poniedziałek, 4 lutego 2013

Codzienność: pole walki

"Ze wszystkich świętych katolickich
najbardziej lubię świętego Józefa
bo to nie był żaden masochista
ani inny zboczeniec
tylko fachowiec
zawsze z tą siekierą
bez siekiery chyba się czuł
jakby miał ramię kalekie
i chociaż ciężko mu było
wychowywał Dzieciaka
o którym wiedział
że nie był jego synem
tylko Boga
albo kogo innego
a jak uciekali przed policją
nocą
w sztafażu nieludzkiej architektury Ramzesów
(stąd chyba policjantów nazywają faraonami)
niósł Dziecko
i najcięższy koszyk"
[Andrzej Bursa, Święty Józef]
















I sms od przyjaciela: "albo potrafimy spotkać Boga w miejscu naszego, zwykłego życia, albo nie spotkamy Go wcale".




piątek, 25 stycznia 2013

Szopkowa sprzedaż!!



Czas świąteczny, choinki w domach, śpiewanie kolęd, śnieg za oknami. W naszej Fundacji trwa sprzedaż mydełek „Nadzieja” i różańców wykonanych przez osoby bezdomne. Nasze stoisko znajduje się przy kapucyńskiej szopce w podziemiach klasztoru.



Do 2 lutego, w godzinach 12:00-18:00, nasi wolontariusze są zaangażowani w sprzedaż produktów wykonanych przez podopiecznych Fundacji.  Chcemy w ten sposób zebrać jak najwięcej środków na budowę Kapucyńskiego Ośrodka Pomocy. Pragniemy także osobom odwiedzającym Szopkę w Jadłodajni, przybliżać ideę pomocy ubogim i bezdomnym.



Wszyscy wolontariusze, którzy angażują się w sprzedaż, nie tylko bardzo pomagają, ale także niezwykle mile i owocnie spędzają czas! Słuchają kolęd, które płyną z głośników w Jadłodajni, jak również prowadzą ciekawe rozmowy z Braćmi obecnymi przy szopce. Wykazują wielką motywację i super efektywność w kolportażu Fundacyjnych produktów. Każda osoba sprzedająca, jak i kupująca jest także zadowolona, że mogła w jakimś stopniu przyczynić się do tej pięknej idei  - cegiełki wsparcia budowy KOP.



Pięć tygodni obecności wolontariuszy w każdym dniu szopki, to czas wspierania nie tylko Fundacji, ale przede wszystkim osób, które otrzymują od nas wsparcie. Sprzedane mydełka, które podczas szopkowego upłynniania przekroczyły już 1000 sztuk, przyczynią się do przywrócenia nadziei naszym podopiecznym. Z całego serca, dziękujemy naszym wolontariuszom za zaangażowanie i poświęcony czas!



Mamy nadzieję, że osoby, które kupują mydełka i różańce przy fundacyjnym stoisku, będą przekazywały ideę dalej, a po pewnym czasie wrócą do zakupu  naszych produktów. Można tego dokonać przez sklepik internetowy Fundacji, ale także przez zakup na furcie klasztornej.

Serdecznie Wszystkich Zapraszamy!!!

Maciej Sabała

Termosy ponownie rozdane


Pięćdziesiąt termosów rozdali bezdomnym wolontariusze Fundacji Kapucyńskiej podczas czwartkowego spotkania Wspólnoty „Schody do nieba”. Jest to kontynuacja ubiegłorocznej akcji „Podaruj termos ubogiemu”, która odbiła się ogromnym echem wśród darczyńców.



Opady śniegu i gwałtowny spadek temperatury w ostatnich dniach sprawił, że Fundacja Kapucyńska postanowiła chociażby w ten sposób pomóc bezdomnym. – Sami doskonale wiemy, jak można szybko doprowadzić do wychłodzenia organizmu. Dla przebywających non stop na powietrzu bezdomnych, nawet niewielki łyk ciepłej herbaty, czy kawy jest błogosławieństwem – przyznaje Anna Niepiekło, Koordynator Projektów. 



Fundacja zdecydowała się więc nie czekać i ze środków zgromadzonych po ubiegłorocznej akcji zakupiła kolejne termosy. Pierwsze z nich powędrowały do podopiecznych, członków wspólnoty „Schody do nieba”, która w każdy czwartek w Jadłodajni przy Miodowej, spotyka się, aby dzielić się Słowem Bożym. Termos mógł otrzymać każdy, jednak jak się okazało nie wszyscy skorzystali. – Nie wziąłem, bo mam z ubiegłego roku. Korzystam i wiem, jak jest potrzebny. Nie będę więc zabierał pozostałym – przyznał Józef. 



Zadowolenia nie ukrywał z kolei 59-letni Stanisław. Bezdomny, który koczuje w pustostanie we Włochach. – Pewnie, że się przyda. W domu, który zajmuję mogę rozpalić w kuchni, więc herbatę będę robił sam. Przyda się, kiedy będę wychodził „na miasto” – powiedział Stanisław. – Gdybym termos dostał w grudniu oszalałbym z radości. Ale i tak się cieszę – mówi z kolei Tomek. Niespełna trzydziestoletni mężczyzna, od dwóch lat jest na ulicy. Śpi na klatkach warszawskich wieżowców. – Czasami nie ma nawet grzejnika, albo jak jest, to nie działa. Gorąca herbata więc się nie zmarnuje. Przynajmniej nie będzie, tak „telepało” z chłodu – dodaje Tomek i przyznaje, że nie powinien mieć problemów z zapełnieniem termosu. 



Podobnie jak Dariusz, który przed rokiem otrzymał jeden, ale… – Kiedy ukradli mi torbę, zniknął też termos – mówi z żalem bezdomny. Kiedy jednak spogląda na trzymany w ręku termos, uśmiech pojawia się na twarzy. – Mam taką „sklepową”, która mi pomaga. Daje czasami coś do jedzenia. Myślę, że zrobi również herbatę – dodaje z nadzieją. Podkreślić należy, że bezdomni – codziennie – w porze obiadu otrzymują na Miodowej również gorącą kawę na wynos. Korzystającym z Jadłodajni także wręczone zostaną termosy.



Fakt, że również w tym roku możemy kontynuować rozdawanie termosów, to wyłącznie zasługa naszych darczyńców – mówi z zadowoleniem A. Niepiekło. Przypomnijmy, że akcja „Podaruje termos ubogiemu” w 2012 pozwoliła Fundacji, jak również Braciom Kapucynom z Krakowa rozdać ich trzy tysiące. Sporą część termosów przekazano bezpośrednio bezdomnym. Termosy otrzymały instytucje, które także wspierają ludzi żyjących na ulicy. Uzyskane datki pieniężne przekazane na akcje, sprawiły, że udało zakupić się trzy nowe dwudziestolitrowe termosy do Jadłodajni. – Resztę funduszy zamierzamy sukcesywnie przeznaczyć na zakup termosów, które właśnie rozpoczęliśmy rozdawać – podkreśla Anna Niepiekło. 

Marcin Prażmowski