środa, 5 października 2011

Redakcja Fronda.pl: "Nie kradnij"

„Lubelski Kurier” opisuje niesamowitą historię bezdomnego z Białej Podlaskiej, który znalazł teczkę z pieniędzmi, kartami bankomatowymi  z PIN-em,oraz dokumentami i odniósł ją na policję. Za to, co zrobił, nie chce żadnej nagrody. Czytając takie historie naprawdę można zaczerwienić się ze wstydu. Ilu z nas stać by było na taki gest? A przecież bezdomni nie jesteśmy i prawdziwą biedę  oglądamy przeważnie na naszych plazmach. 

fot. www.wiadomosci.czecho.pl/

54 letni pan Adam znalazł  w poniedziałek teczkę w parku obok byłego dworca PKS w Białej Podlaskiej. Do dyżurnego Komendy Miejskiej Policji przyniósł ją po godz. 18. W teczce były 2 tys. zł, pęk kluczy, telefon komórkowy oraz kilka kart bankomatowych, w tym jedna z naklejonym numerem PIN. Policjanci znaleźli m.in. legitymację służbową właściciela zguby. Okazał się nim 59-letni mieszkaniec Białej Podlaskiej. Mundurowi skontaktowali z jego żoną. Teczkę bialszczanin odebrał we wtorek”- czytamy w „Kurierze”.  Jednak bezdomny był już znany bialskiej policji. „Przed kilkoma dniami przyniósł na komendę znaleziony portfel. Zguba trafiła do właściciela - informuje Jarosław Janicki z bialskiej policji. „Często się zdarza, że ludzie zwracają nam znalezione przedmioty. Niebywałe jest jednak to, że ten człowiek, choć jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej, ani słowem nie wspomniał o nagrodzie” - dodaje.

„ Nie kradnij”. Czy Pan Adam pamiętał o tym przykazaniu? Czy może po prostu wrodzona dobroć i uczciwość nie pozwalała mu zabrać kosztowności. Sam podkreśla, że nie zaglądał do środka bo nie chciał być posądzony o kradzież. Jednak kto miałby go posądzić, gdyby zabrał teczkę i ją opróżnił? Jakoś wątpię by policja szukała zgubionej teczki. Pan Adam nie ma stałego miejsca zamieszkania. Śpi w opuszczonym budynku przy, nomen omen, ul. Jana Pawła w Białej Podlaskiej. „Teraz jeszcze sobie jakoś radzę, ale co będzie, gdy przyjdzie zima?” - martwi się i prosi o pomoc ze strony odpowiednich instytucji.

Duch Chrystusa objawia się n najmniej spodziewanych momentach. „ To co zrobiliście najmniejszemu z was, zrobiliście mnie”. Ile razy odtrąciliśmy bezdomnego? Ile razy oskarżyliśmy go o alkoholizm? Ile razy pomyśleliśmy, że płacimy podatki i  to państwo musi zająć się „żebrakami”? Ja niejednokrotnie odrzuciłem prośbę bezdomnego, który wydawał mi się być pijaczkiem. Czy zrobiłem to z wygody? A może ze strachu?  Pan Adam powinien być wyrzutem sumienia dla wszystkich, którzy zbyt pochopnie oceniają bliźniego. Jednak przerażające jest to, że zwykła przyzwoitość ludzka jest odbierana dziś jak szaleństwo czy coś niesamowitego.  Cóż,  zawsze najmniejsi, prostaczkowie i ludzie biedni byli tymi, którzy w ciężkich czasach przechowywali naszą wiarę i prawdziwego chrystusowego ducha. Dziś czasy są ciężkie...i przypomina nam o tym człowiek głodny i bezdomny.

Łukasz Adamski



Więcej ciekawych informacji na: www.fronda.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz